W czwartek zapadło rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w pierwszej sprawie z Polski dotyczącej kredytów opartych o WIBOR. To początek unijnej linii orzeczniczej w tym obszarze. Pełnomocnicy banków oceniają wyrok jako korzystny dla sektora. W ich opinii Trybunał nie podważył samej konstrukcji umów z tym wskaźnikiem.

Z kolei część pełnomocników kredytobiorców podkreśla, że wyrok nie przesądza o wyniku wszystkich spraw. Ich zdaniem Trybunał zwrócił uwagę na kwestie istotne z punktu widzenia klientów banków. Chodzi przede wszystkim o zakres obowiązków informacyjnych oraz sposób badania, czy umowa zachowuje równowagę stron. Te elementy mogą mieć znaczenie w dalszych postępowaniach przed sądami w Polsce.

TSUE – bank nie uniknie kontroli umowy z WIBOR, mimo że wskaźnik podlega unijnej regulacji

12 lutego 2026 r. zapadł wyrok TSUE w sprawie C-471/24. To pierwsze rozstrzygnięcie dotyczące WIBOR w polskim sporze. Postępowanie zainicjował Sąd Okręgowy w Częstochowie. Zadał pytania prejudycjalne w sprawie kredytu hipotecznego z 2019 r. Umowa opiewała na ok. 100 tys. euro. Oprocentowanie było zmienne. Składało się z WIBOR 6M oraz stałej marży banku.

Kredytobiorca twierdził, że nie otrzymał jasnych informacji o sposobie ustalania wskaźnika. Wskazywał, że nie wyjaśniono mu, co wpływa na poziom WIBOR i jaką rolę pełnią banki przy jego tworzeniu. Jego zdaniem nie mógł przez to realnie ocenić ryzyka. Podnosił też, że ciężar zmian stóp procentowych w całości obciążał konsumenta.

Trybunał odniósł się do relacji między rozporządzeniem BMR (2016/1011) a ochroną konsumencką. Sam fakt, że wskaźnik podlega regulacji unijnej od 1 stycznia 2018 r., nie zamyka drogi do badania postanowień umowy przez sąd. Regulacja wskaźnika nie chroni automatycznie całej klauzuli oprocentowania przed kontrolą. Sądy krajowe mogą więc oceniać konstrukcję zmiennej stopy. Dotyczy to marży, zasad zmiany oprocentowania oraz rozkładu ryzyka między stronami. Dyrektywa 93/13 nadal ma zastosowanie.

TSUE potwierdził też, że klauzule oparte na wskaźniku referencyjnym podlegają ocenie pod kątem nieuczciwego charakteru. Jeśli zapis dotyczy głównego świadczenia stron, decyduje przejrzystość. Sąd bada, czy warunek został opisany prostym językiem i czy bank przekazał informacje wymagane m.in. przez dyrektywę 2014/17 o kredytach hipotecznych. Wyrok wyznacza kierunek dla dalszych spraw. Nie przesądza ich wyniku. Wskazuje jednak, że sama obecność regulowanego wskaźnika nie wyłącza kontroli sądowej umowy.

Regulacja WIBOR nie chroni banków przed oceną umów i obowiązków informacyjnych

Punkty 2 i 3 wyroku dotyczą głównie funkcjonowania WIBOR w reżimie BMR po 1 stycznia 2018 r. Nie przesądzają o tym, czy wcześniej wskaźnik był stosowany prawidłowo. Nie blokują też badania umów zawartych przed tą datą.

To osłabia linię obrony banków. Samo odwołanie do WIBOR nie oznacza, że cała klauzula oprocentowania jest zgodna z prawem. Trybunał wyraźnie wskazał, że użycie wskaźnika referencyjnego nie zamyka drogi do kontroli pozostałych zapisów umowy. Dotyczy to zwłaszcza kontraktów sprzed 2018 r.

Sąd krajowy może więc analizować nie tylko sam wskaźnik, lecz także marżę, mechanizm zmiany stopy i podział ryzyka. Regulacja BMR nie wyłącza oceny pod kątem nieuczciwych postanowień. Trybunał przypomniał też o obowiązkach informacyjnych kredytodawcy. Przed podpisaniem umowy klient musi otrzymać dane, które pozwolą mu porównać oferty i ocenić skutki kredytu. Służy temu m.in. formularz ESIS.

Europejski Standaryzowany Arkusz Informacyjny ma pokazać realny obraz produktu. Powinien zawierać rodzaj oprocentowania, zasady jego zmiany, RRSO, symulacje wzrostu rat, ostrzeżenia o ryzyku oraz wpływ zmian stóp na całkowity koszt. Przy zmiennej stopie bank ma przedstawić różne scenariusze i jasno wskazać, że rata może istotnie wzrosnąć.

Samo wręczenie dokumentu nie wystarcza. Liczy się treść. Informacje muszą być jasne i pełne. Jeśli arkusz był ogólnikowy, bez symulacji i bez wyjaśnienia ryzyka związanego z WIBOR, sąd może uznać, że obowiązek informacyjny nie został wykonany. To z kolei otwiera drogę do badania postanowień umowy. Orzeczenie nie kończy sporów o WIBOR. Daje jednak sądom w Polsce wskazówki, jak oceniać konkretne przypadki. Trzeba sprawdzić, czy konsument rozumiał mechanizm zmiennej stopy i skalę ryzyka.

Od kilku lat pełnomocnicy kredytobiorców podnoszą wątpliwości co do sposobu informowania o WIBOR. Banki odpowiadają, że zapadające wyroki są dla nich korzystne. Według ich danych prawomocnych orzeczeń w sprawach kredytów złotowych jest ok. 150. Dotychczas sądy częściej przyznawały rację bankom. To jednak nie oznacza, że spór jest rozstrzygnięty. Każda sprawa wymaga odrębnej oceny. Wyrok TSUE może wpłynąć na sposób, w jaki sądy będą podchodzić do analizy umów i obowiązków informacyjnych.

Banki ogłaszają wygrane w sprawach WIBOR. Czy to trwały trend?

Przedstawiciele sektora finansowego podkreślają, że sądy oddalają pozwy dotyczące zmiennego oprocentowania opartego na WIBOR. W medialnych wypowiedziach pojawia się liczba ok. 150 prawomocnych wyroków. Według tych danych żaden z nich nie był korzystny dla kredytobiorców.

Bankowi prawnicy wskazują też na niską skuteczność wniosków o zabezpieczenie powództwa. Twierdzą, że sądy rzadko decydują się na taki środek tymczasowy. Padają szacunki mówiące o niemal powszechnym oddalaniu takich wniosków.

W przestrzeni publicznej przywoływane są konkretne sygnatury spraw, w których roszczenia klientów zostały prawomocnie oddalone. Część z nich zapadła już po wydaniu opinii Rzeczniczki Generalnej w sprawie C-471/24. Pełnomocnicy banków deklarują, że po wyroku TSUE z 12 lutego 2026 r. kierunek orzecznictwa pozostanie niezmieniony.

Na uwagę zasługuje fakt, że jeden z takich wyroków wydał Sąd Okręgowy w Częstochowie. To właśnie ten sąd skierował do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące oceny klauzul zmiennego oprocentowania. Nie jest jednak jasne, czy sprawę rozpoznawał ten sam skład.

Optymizm sektora można zrozumieć w szerszym kontekście. Banki od lat ponoszą dotkliwe porażki w sporach frankowych. Skala przegranych jest tam znacząca. Na tym tle sprawy „złotowe” jawią się jako obszar, w którym to bank częściej wychodzi z sali sądowej z korzystnym rozstrzygnięciem.

Pytanie jednak, czy obecne statystyki przesądzają o przyszłości sporów. Wyrok TSUE otworzył pole do dalszej analizy umów i obowiązków informacyjnych. Ostateczny bilans może zależeć od tego, jak sądy krajowe wykorzystają wskazówki płynące z Luksemburga.

TSUE zbada starsze umowy kredytowe z WIBOR przed 2018 r.

Po sprawie C-471/24 do TSUE trafiły kolejne pytania, m.in. C-586/25, dotyczące kredytów zawartych przed 2018 r. Wtedy WIBOR nie był jeszcze objęty nadzorem BMR. Sądy krajowe zwracają uwagę, że brak instytucjonalnej kontroli nad wskaźnikiem mógł wpływać na wysokość stóp. Fixing opierał się na danych od dziesięciu wybranych banków, co mogło ograniczać przejrzystość. TSUE zdecyduje, jak badać te starsze umowy. Wynik może mieć znaczenie dla wielu kredytobiorców złotowych.

Jak powstaje WIBOR? Metoda „kaskady danych” pod lupą

WIBOR wyznacza się w oparciu o tzw. „kaskadę danych”. To procedura, która pozwala ustalić stawkę z trzech rodzajów informacji. Najważniejsze są dane z rzeczywistych transakcji międzybankowych – pokazują, po ile banki pożyczają sobie pieniądze.

Tyle że takich transakcji jest niewiele. Wiodące banki mają nadpłynność. Depozyty przewyższają kredyty, więc faktyczny koszt pozyskania kapitału jest niższy niż WIBOR. Mimo to wskaźnik, wraz z marżą banku, stanowi podstawę oprocentowania kredytów hipotecznych.

Gdy transakcji brak, administrator korzysta z alternatywy. Banki przesyłają tzw. kwotowania wiążące – deklaracje, ile kosztowałaby hipotetyczna pożyczka między nimi. Prawdziwej transakcji nie ma. Fixing przebiega w prosty sposób. Odrzuca się skrajne wartości, a ze średniej pozostałych oblicza WIBOR na dany okres.

Historia stosowania „kaskady danych” jest krótka – sięga lutego 2020 r. Mimo to obrońcy WIBORu traktują ją jako dowód na transparentność i rzetelność wskaźnika, który w polskim systemie finansowym funkcjonuje od 1991 r.

WIBOR bez nadzoru państwa przez dekady. KNF potwierdza

Przez wiele lat wskaźnik WIBOR był wyznaczany przez podmiot prywatny, Stowarzyszenie ACI Polska, i nie podlegał kontroli państwa. Nawet Komisja Nadzoru Finansowego ani wcześniej Komisja Nadzoru Bankowego nie nadzorowały procesu ustalania stawki.

Pytania w tej sprawie kierowano do różnych instytucji publicznych – KNF, NBP, RPP, BFG, UOKiK, Rzecznika Finansowego czy NIK. Wszystkie zaprzeczyły, by prowadziły formalny nadzór nad WIBOR-em przed wprowadzeniem regulacji BMR. Oficjalna odpowiedź KNF potwierdza – przed 16 grudnia 2020 r., kiedy GPW Benchmark uzyskała zgodę na administrowanie wskaźnikiem, proces wyznaczania WIBOR-u „nie podlegał nadzorowi publicznemu wynikającemu z przepisów powszechnie obowiązującego prawa”.

Oznacza to, że wskaźnik, który dziś jest podstawą oprocentowania milionów kredytów o wartości setek miliardów złotych, przez dekady powstawał bez państwowej kontroli. Bezpośrednio po zmianie administratora sytuacja wciąż nie była w pełni nadzorowana, co wskazuje odpowiedź KNF obejmująca szerszy okres niż samo pytanie wnioskodawcy.

To odkrycie rodzi pytania o przejrzystość i bezpieczeństwo mechanizmu, na którym opiera się rynek kredytów hipotecznych w Polsce.

WIBOR pod kontrolą KNF? Realny nadzór był iluzoryczny

GPW Benchmark uzyskała zgodę KNF na administrowanie WIBOR-em. Oficjalnie nadzór miał się poprawić, ale praktyka pokazała coś innego. Kontrola NIK nr I/22/002/KBF ujawniła, że KNF działała głównie zdalnie, bez wizyt w siedzibie spółki. Upoważnieni kontrolerzy nie zostali dopuszczeni do inspekcji na miejscu. Spółka powołała się na brak podstawy prawnej do takich działań. W efekcie rzeczywista weryfikacja procedur administratora była ograniczona.

Działania KNF pozostawały więc w dużej mierze formalne. Administrator WIBOR-u operował bez realnego nadzoru państwa. Informacja o tym trafiła do mediów w I kwartale 2023 r., gdy dyskusja o wskaźniku dopiero się rozkręcała. Wówczas nie wywołała większego rezonansu. Dziś, przy zapewnieniach o transparentności i legalności WIBOR-u, ujawnienie takich faktów mogłoby spotkać się z silniejszą reakcją opinii publicznej. Kontrola BMR w praktyce nie zmieniła sposobu, w jaki wyznaczany jest wskaźnik.

Wygrane banków w sprawach WIBOR nie zamykają drogi kredytobiorcom

Statystyki sporów o klauzule zmiennego oprocentowania są niejednoznaczne. Ministerstwo Sprawiedliwości nie publikuje oficjalnych danych, a różne źródła podają różne liczby.

Prezes Związku Banków Polskich informował, że na koniec lipca 2025 r. w sądach było 1121 takich spraw. Bankowi prawnicy szacowali ich liczbę na ponad 2 tys. Pod koniec 2025 r. portal money.pl podał, że tylko od stycznia do września 2025 r. zarejestrowano 3149 spraw dotyczących umów kredytowych z WIBOR-em.

Różnice wynikają z metod liczenia. Dane money.pl obejmują wszystkie sprawy oznaczone symbolem 049 zł, w tym także kredyty gotówkowe i roszczenia o „kredyt darmowy”. ZBP natomiast podaje liczby ograniczone do roszczeń wynikających stricte z klauzul zmiennego oprocentowania. Według tej organizacji na koniec 2024 r. w sądach toczyło się 1532 spraw, a we wrześniu 2025 r. – 2422.

To pokazuje, że pojedyncze wygrane banków nie przesądzają o słuszności ich stanowiska. Liczba spraw i różnice w danych wskazują, że spory wciąż trwają, a kredytobiorcy mają podstawy do dalszej kontroli klauzul WIBOR.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *